jutro zaczynam nowa prace.
zreszta niewazne
czeasem nadchodzi taki dzien gdy sobie uzmyslowiamy ze cos minelo, ze juz nie jestem mala dziewczynka, ze nie jestem nastolatka bez zobowiazan, bez problemow, cieszaca sie zyciem nieswiadomie. gdzies sie rozplynelo, gdzies miedzy butelkami i kieliszkami.
inne szczesie przyszlo.
niezaleznosc w prawie pelnym tego zlowa znaczeniu.
zaczynam sie rozgladac za czyms tylko dla siebie, gdzie bede mogla glosno dochodzic bez zahamowan.
gdzies niedaleko pracy. bez wstawania rano i bez jezdzenia metrem.
dwa lata temu chcialam jezdzic metrem do pracy, byc scisnieta w wagonie wraz z innymi teczkarzami, czytajacymi metro.
odhaczone,
zalatwione,
zapomniane i niechciane
kolejne zadanie na nadchodzace miesiace ...swoj maly bedsit...bez pierdolenia i bez krokow za dzwiami.
w kwietniu !
jesli chce bede sprowadzac nowa osobe kazdej nocy, wyjscie na miasto do klubu i do domu.
problem w tym ze nie chce.
chce warcac do domu z Nia.
Okie dokie. No wiec obudzilam sie dzis po raz kolejny. Po raz kolejny rozpoczynam dzien uszczesliwiajac kogos swoja osoba, tym ze jestem tuz obok...spragniona cala noc.
otulam male cialko ramieniem i zasypiam sluchajac glosnego chrapania. Otwieram oczy cztery godziny pozniej...tyle zostaje nam snu miedzy nocna a porannna sesja seksu.
Otwieram oczy i sledze wlosy na poduszce. otwiera oczy. usmiecha sie. przysuwa mnie do siebie. caluje. glaszcze. narzuca sie swoim malym cieplym ...rozpalonym cialem. wciaz mokra sprzed zamkniecia oczu.
budzik z telefonu na podlodze obok lozka. 07.05. mamy czas ... udajemy ze nic nie bedzie. musi isc do pracy za dwadziescia minut. jedyne o czym mysle to wdrapac sie na Nia i przeleciec po raz kolejny i jeszcze raz.
w koncu nie ma co udawac. slucham jak jeczy mi do ucha. jak dochodzi w spazmach.
dzien dobry!/
wstajemy. biegnie nago do lazienki. szybki prysznic. ja robie sniadanie. rogalik z szynka. sniadanie z piatku a moze soboty.
robie herbate.
zbiega po schodach, mokre wlosy, zaspana, wtula sie we mnie, rece biegna pod koszulka, oplata mnie soba, zajadajac rogalika z szynka.
wypija moja herbate, zabiera rzeczy, wtula sie i caluje, idzie do drzwi i wraca, caluje i wtula sie. zbiega po schodach i zatrzaskuje za soba drzwi.
dziesiec minut pozniej dziekuje.
dzien dobry!!
boje sie byc szczesliwa. ale jestem. boje sie przyznac ze wszystko sie zajebiscie uklada. jak wystraszony krolik czekam na jakies wielkie nieszczesie.
ale go nie bedzie.
nie tym razem. tym razem rozegram to bez nieszczesc.
moze cos zjem. moze sie poucze. poogladam filmy. pomarze. moze odbiore ja z pracy i zabiore na drinka. ale szczerze mowiac zbyt zestresowana nowa praca.
kolejny sms. kocham cie.
ja ciebie tez, tez ciebie kocham.
hej jestem szczesliwa. uswiadamiam to sobie w poniedzialek po poludniu.
hej
fajnie piszesz;P w sumie to szukalam sobie jakis angielskich blogow ale zaciekawil mnie tytul notki "poniedzialek" ;P;P mieszkasz w Anglii??